|
Koncerty:
-
informacje
>>
-
zdj. i wideo >>
Wystawy>>
Teatr >>
-
zdj. i wideo
>>
Wykłady>>

Radio i telewizja>>
| |

"Zależy
nam na budowaniu przyjaźni... "
Rozmowa
z Marzanną Geisler, nowym dyrektorem
Zespołu Szkół im. Z. Mineyki przy Ambasadzie RP w Atenach
– Szkoła,
którą Pani od niedawna kieruje, postawiona była w stan
likwidacji…
– Nasza szkoła nie została ostatecznie zlikwidowana, bo taka była
wola zdecydowanej większości rodziców. Wola zachowania polskiej
szkoły w Atenach wyrażana była przez nich od lat, od chwili podjęcia
decyzji o powolnej likwidacji nauczania ramowego, czyli od czasu wstrzymania
naboru do klas pierwszych.
– Jak
udało się zatrzymać proces powolnej likwidacji szkoły?
– Powtarzam, duża w tym zasługa rodziców, wspieranych
przez
grono naszych nauczycieli, a
przede wszystkim należy podkreślić
dobrą wolę
Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu. W przywrócenie
nauczania ramowego w Atenach zaangażował
się osobiście sekretarz stanu,
pan Mirosław Orzechowski.
Dzięki tym
zabiegom, 20 października 2006
roku klasy I, II i III otrzymały
pozwolenie na wznowienie
swej działalności.
Zwolniona natomiast została
dawna dyrektorka szkoły, która niezbyt aktywnie
Patron Zespołu Szkół
przy Ambasadzie RP
przeciwstawiała się likwidacji ateńskiej placówki.
Ministerstwo uznało, że
w Atenach, Æ .
Mineyko
skoro istnieje tak silna wola
rodziców, to trzeba dawną decyzję o
likwidacji
szkoły anulować. Tak też się stało.
– Od
października do grudnia 2006 roku szkołą kierowało kilku
nowych dyrektorów…
– Zwolnienie dyrektorki szkoły oznaczało przejęcie obowiązków
przez wicedyrektorkę, która po miesiącu złożyła
rezygnację. Decyzją MENiS
powołano dyrektora pełniącego obowiązki
do chwili rozstrzygnięcia konkursu ogłoszonego przez MENiS.
– Na
początku listopada 2006 roku ogłoszony został konkurs na nowego
dyrektora, który Pani wygrała… 
– Konkurs na stanowisko dyrektora Zespołu Szkół w Atenach
odbył się 21 grudnia
ubiegłego roku. Zostałam jego zwycięzcą. Mam ukończone
studia pedagogiczne oraz studia podyplomowe: zarządzanie oświatą
i marketing. Wieloletnie doświadczenie w pracy pedagogicznej, w tym 15 lat
pracy wśród Polaków w Grecji. Miałam też
odpowiednie opinie organizacji polonijnych w Atenach oraz z Kościoła.
– W
jakim kierunku pójdzie więc teraz reorganizacja szkoły?
– Najważniejsze jest samo podejście do sprawy szkoły polskiej,
gdzie naszym priorytetem ma być zawsze uczeń. Nigdy nie może być
tak, aby szkoła organizowana była wyłącznie na potrzeby
samych nauczycieli, czy też osób nią zarządzających.
Na dziś najważniejsze jest dla nas stworzenie nowej bazy albo
znalezienie i wynajęcie nowych obiektów szkolnych dla ponad 740
uczniów w nauczaniu ramowym
i ponad 500 w nauczaniu uzupełniającym. Aktualnie szkoła nasza
dysponuje
lekcyjnymi szkoły
np. Dyr. Marzanna Geisler
w centrum Aten wydaje się
mało prawdopodobne. Tam nie ma tak dużych budynków szkolnych.
Zostaniemy więc najprawdopodobniej poza samym centrum miasta.
– Są
Państwo zespołem szkół…
– Nasz zespół obejmuje: szkołę podstawową,
gimnazjum i liceum oraz szkołę realizującą uzupełniający
plan nauczania. Ewentualne rozproszenie zespołu naszych szkół
na kilka oddzielnych – na szkołę podstawowa, gimnazjum i liceum, zwiększyłoby
znacznie koszty jej utrzymania, nawet dwukrotnie, na co, na dzień
dzisiejszy, nas nie stać.
– Rodzice
i uczniowie mocno akcentują pilną
potrzebę zwiększenia liczby godzin języka greckiego…
– Dotąd były to 2 godziny tygodniowo. Są też tzw. godziny
do dyspozycji dyrektora, które można byłoby również
przeznaczyć na naukę greckiego.
Wprowadzenie większej liczby
godzin greckiego byłoby celowe. Nasi uczniowie mogliby lepiej adaptować
się
w miejscowym środowisku. Grecy są przecież ich
naturalnymi sąsiadami i trzeba się z nimi na
co dzień kontaktować. W klasach mamy dzieci, które mieszkają
w Grecji od ponad 10 lat, i takie, które przyjechały tu zupełnie
niedawno. W jednej klasie mamy więc
uczniów, którzy znają język bardzo dobrze,
dobrze lub wcale . Istnieje więc potrzeba nauczania języka greckiego
na różnych poziomach. Jest to ważny i pilny problem do rozwiązania
w najbliższym czasie.
– Jak
jeszcze doprowadzić można do lepszej i szybszej nauki greckiego?
– Rozpoczęliśmy współpracę z dwoma greckimi szkołami
podstawowymi, nr 1 i 4, w naszej dzielnicy. Współpraca ta polega na
rywalizacji sportowej i współorganizowaniu imprez, tak aby dzieci
mogły się poznać
– Polacy
mieszkający w Atenach żyją
często jakby w polskim getcie; mieszkają przecież w polskich
dzielnicach,
kupują w polskich sklepach, chodzą do polskiego kościoła,
polskiej szkoły. Jak im po pomóc, aby mogli wejść
również
w greckie środowisko?
– Wszelkie zmiany następują powoli i
zależą w dużym stopniu od znajomości języka i prawa
greckiego. Od tego też zależy np., czy dzieci wiedzą, że mają
prawo wstępu na greckie uczelnie. Duża jest w tym wszystkim rola
dyrektora szkoły oraz wychowawców, którzy powinni informować
Grecji, dotyczących
szkolnictwa, uległo zmianie.
–
A
co z nauką języka polskiego?
– Na dziś funkcjonuje u nas liceum z rozszerzonym językiem polskim i
historią. dyscypliny
szkolnej.
– Wielu
Waszych uczniów pochodzi z małżeństw rozbitych lub rodzin
niezamożnych. Jak szkoła może im pomóc?
– Nie dysponujemy odpowiednimi funduszami, aby nieść pomoc materialną.
Możemy natomiast ich wspomagać, i to robimy. Pomagamy, tymczasowo
zwalniając z opłaty za dojazd autokarami szkolnymi, bezpłatnymi
korepetycjami.
– Jaka
jest ta Wasza młodzież?
– Różna, jak wszędzie. Są dzieci, które mają
średnią 5,0 czy 4,7. Są
też i takie, które mają
naprawdę problemy z nauką i po 10, a nawet 12 ocen niedostatecznych na
semestr. Są to najczęściej dzieci, które niedawno wyjechały
z Polski, gdzie miały swoich przyjaciół, swoje środowisko,
a tu czują się jeszcze obco. Uczniowie ci robią wówczas
wszystko, aby pokazać swoim
rodzicom, że ich jedynym miejscem na świecie jest Polska. Są to,
na szczęście, tylko nieliczne jednostki.
– Czy
absolwenci Waszego liceum będą nadal zdawać egzamin dojrzałości
w Polsce?
– Nie ma możliwości zmiany tej praktyki. Takie są decyzje
ministerstwa. Nasze dzieci muszą zdawać maturę w systemie
polskim, tak jak wszyscy inni uczniowie w kraju. Podobnie zresztą wszyscy
inni uczniowie polskich szkół z całego świata, którzy
też w kraju zdają egzaminy dojrzałości. Związane są
z tym, oczywiście, pewne wydatki. Uczniowie muszą sami zapłacić
za bilet do kraju oraz za noclegi.
Są im, na szczęście, oferowane tanie
miejsca w bursach lub internatach
szkolnych. Cieszymy się też, jeśli znamy wcześniej terminy
tych egzaminów. Można wówczas wykupić tańszy bilet
lotniczy, co znacznie obniża koszty związane z egzaminem dojrzałości.
– Jaką
kadrą dysponuje dziś polska szkoła w Atenach?
– Na dziś mamy 47 nauczycieli pracujących w szkole. Są to
dobrzy pedagodzy, co nie znaczy, że nie planujemy żadnych zmian.
Przede wszystkim zależy mi na osobach, które wiedzą, na czym
polega zawód nauczyciela.
– Wychowanie
w szkole musi być kontynuowane w domu…
– Wychowanie polega głównie na dobrej współpracy domu
i szkoły. Ten proces nigdzie się nie kończy i nigdzie nie zaczyna
- trwa. Nasi rodzice bardzo aktywnie współpracują ze szkołą.
Z ich inicjatywy opłacane są np. boiska sportowe. Praktycznie jednak
pomagają nam we wszystkim, o cokolwiek byśmy się do nich zwrócili.
W ciągu ostatnich 3 miesięcy przyjęliśmy ponad 70 nowych
uczniów, którzy niedawno przyjechali z Polski. Nikomu chętnemu
nie możemy przecież odmówić nauki w naszej szkole. Szkoła
jest dla wszystkich, którzy chcą się naprawdę uczyć.
W nadchodzącym roku szkolnym musimy tak rozwiązać problemy
lokalowe, aby uniknąć pracy na trzy zmiany, i to dziś dla mnie
największe wyzwanie.

Najważniejsze jest samo
podejście do sprawy szkoły polskiej, gdzie naszym priorytetem ma być
zawsze uczeń...
Dzieci z Polskiej Szkoły podczas przerwy.
Leszek Wątróbski /wywiad
i zdjęcia/
Szczecin
(Goniec 9-15.03.07)
| |


|