|
|
|
|
W Grecji mieszka dziś kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Najwięcej w Atenach. Zdecydowana ich większość pracuje fizycznie na budowach lub jako pomoc domowa. Jest też inteligencja oraz twórcy, a wśród nich kilku niezłych malarzy. Kilku z nich spotkałem niedawno na wystawie poplenerowej, w kościelnej sali wystawowej w Atenach, należącej do parafii ojców jezuitów przy ul.Michaila Vody.
Moją pierwszą rozmówczynią
była Małgosia Kowalska, nazywana także z grecka Małgosią Petalidu. Jestem w Grecji od roku 1989 – opowiadała mi pani Małgosia. Na stałe Polacy w Grecji do Aten przybywa teraz coraz mniej naszych rodaków. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej Polacy wybierają raczej zupełnie inne kierunki emigracji. W Grecji zostali wyłącznie ci, którzy tu przyjechali kilkanaście lat temu i zapuścili mocno korzenie. Małgosia Petalidu przyjechała do Grecji ....>> * * * Drugą ze środowiska polskich twórców w Atenach, którą poznałem, jest pani Ewelina Tużnik, która mieszka tam od niedawna. Do Grecji przyjechała za swoim narzeczonym. –
Pochodzę z okolic Warszawy – opowiadała mi w swojej kawalerce, w której
mieszka i maluje. Ukończyłam liceum plastyczne i 5-letnie studia na Europejskiej Akademii Sztuki w Warszawie. Swoją edukację rozpoczynałam na kierunku malarstwo sztalugowe, a potem kontynuowałam ją na grafice warsztatowej. W Atenach znalazłam się z wielkiej miłości. Mój narzeczony był tu wcześniej i wiele mi o Grecji opowiadał. Rozmawialiśmy też o imprezach kulturalnych w stołecznych Atenach i o ciekawych ludziach, których tam można spotkać i którzy mogliby mi ewentualnie pomóc w tym, co robię oraz w przygotowaniu kolejnych wernisaży. Pierwsze dni w Grecji były dla pani Eweliny trudne, była zupełnie zagubiona. – Pamiętam – kontynuowała – jak się codziennie zastanawiałam, czy moje malarstwo może tam kogokolwiek zainteresować i czy Grecy znajdą czas na odwiedzenie mojej ekspozycji? Zdawałam sobie jednocześnie sprawę, że moje przystosowanie do nowego środowiska musi potrwać. Cierpliwie czekałam więc. Wyjeżdżając z kraju, miałam za sobą okres polski poświęcony trochę wsi i trochę starości. Były to głównie ![]() portrety i pejzaże. Wszystkie dawne tematy związane były z osobistymi przeżyciami ostatnich lat, szczególnie starość. Uważam, że w twarzach ludzi starych zawarta jest wielka poezja. Trzeba ją tylko wydobyć. Kiedy przyjechałam do Grecji, przeżyłam pewnego rodzaju twórczy szok. Zakładałam wcześniej, że wystarczą mi tam wyłącznie dwa podstawowe kolory: błękit i biel. Zderzenie z rzeczywistością było ostre. Spotkałam się bowiem w Atenach z dużą ilością szarości. Z prawdziwym błękitem spotkałam się tak naprawdę dopiero poza stolicą, na wyspie Kefalonia. Tam też powstały moje pierwsze greckie pejzaże. Odeszłam też od typowych portretów. One pojawiają się teraz w pejzażu, często gdzieś w tle. Rysowane postacie odtwarzam z fotografii, wcześniejszych szkiców lub pamięci. Rzadko kiedy maluję kogoś bezpośrednio. Mam wzrokową pamięć. Ewelina Tużnik chce teraz nadal malować tematy polskie i greckie. Myśli o cyklu pejzaży greckich, które mogłaby później wystawić w Polsce. Nie wie też jeszcze, jak długo mieszkać będzie w Atenach. Ciągnie ją bowiem do swych przyjaciół i rodziny: tęsknię najbardziej za moją małą ojczyzną i najbliższymi. Jej malarstwo nie jest ciągle malarstwem jednorodnym: na to mam jeszcze czas. Chce jeszcze szukać – i tematów, i technik malarskich. Cieszy mnie ciągle fakt, że coś rodzi mi się nagle i że mogę to namalować. Pierwsza autorska wystawa Eweliny Tużnik w Grecji miała miejsce w grudniu 2006 roku, w gmachu ambasady RP, w salach ekonomiczno- handlowych.
* * * |
![]() ![]()
|
|
Program FrontPage.
Wyszukiwarka Microsoft Explorer, Mozilla
Firefox
i Google Chrome - rozdzielczość 1280x1024
|