|
Koncerty:
-
informacje
>>
-
zdj. i wideo >>
Wystawy>>
Teatr >>
-
zdj. i wideo
>>
Wykłady>>

Radio i telewizja>>
| |
4.
Polski
biznes w Atenach
Rozmowa z Jarosławem Chuchrakiem - właścicielem polskiego
sklepu, kawiarni
dyskoteki w Atenach
-
Kiedy i dlaczego wyjechał Pan z Polski?
- Do Grecji przyjechałem w roku 1990. Z kraju wyjechałem w wieku
dwudziestu lat, chyba z ciekawości świata
i trochę pod wpływem opowiadań znajomych,
którzy przyjechali do Aten kilka lat wcześniej. Moja decyzja
związana była również z młodzieńczymi
marzeniami: podbicia całego świata.
- Czy
Pana oczekiwania spełniły się?
- Nie wiem, czy jest takie
miejsce na świecie, które może usatysfakcjonować
kogokolwiek w stu procentach. Tak jest i tutaj. Nadal nie mogę do końca
powiedzieć, czy mam tu jeszcze źle, czy już dobrze.
Wszystko zależy bowiem od tego, czego się od samego siebie i
swojego życia oczekuje. Na pewno jednak mogę z całą
stanowczością powiedzieć, że nie jest tu najgorzej.
- Jakie
były Pana początki w Grecji?
- Było naprawdę trudno. Bariera językowa uniemożliwiała
mi normalną pracę i
szybkie wejście
w tamtejsze środowisko.
Zrozumiałem wówczas, że
bez szybkiej nauki greckiego będzie mi tam zawsze ciężko.
Tak teżi było.
Kiedy pokonałem barierę językową, poznałem wielu
nowych ludzi
i otworzyły się przede mną kolejne możliwości.
- Czy
znalezienie dobrej pracy było trudne?
- Początkowo bywało bardzo różnie. Często nie
starczało nawet do pierwszego. Praca raz była, a raz nie,
podobnie jak i mieszkanie. Tak było przez ponad rok. Zastanawiałem
się wówczas często,
czy dam radę, czy wytrzymam jeszcze, czy może poddać się
i wrócić następnego dnia do Polski. Bywało,
że trzy razy dziennie zmieniałem decyzje o swoich planach na
przyszłość. Takie wątpliwości dręczyły
mnie przez dłuższy czas. To był dla mnie naprawdę
trudny okres.
- Panu
się jednak udało. Ma Pan dziś nieźle prosperujący
biznes…
- Właściwie to od zawsze wiedziałem, że
chcę pracować wyłącznie dla siebie. Jedyną barierę,
jaką musiałem tam pokonać, aby założyć własną
firmę, to była oficjalna legalizacja pobytu w Grecji. A były
to czasy, kiedy Polska nie była jeszcze w Unii Europejskiej. Kawiarnię
udało mi się założyć dopiero na przełomie
lat 1998 i 1999.
- Dlaczego
założył Pan polską kawiarnię?
- Przez sentyment do mojego ojczystego kraju. Nazwałem ją
"Ivo" - od imienia mojej byłej żony. Chciałem
udowodnić również Grekom, że my, Polacy, też coś
potrafimy i nie jesteśmy krajem Trzeciego Świata, o co nas tam
czasem posądzali. Pomysł się
szybko sprawdził. Kawiarnia szybko stanęła na nogi.
- Potem
był pomysł na "Szarlotkę"?
- Bywalcy naszej kawiarni zaczęli mnie namawiać do wypieku
polskich ciastek. Tu, w Atenach, nigdzie nie można było np. zjeść
polskiej szarlotki - prawdziwego ciastka z jabłek. Założyłem
więc ciastkarnię o nazwie "Szarlotka" z własnym
wypiekiem. Pomysł wypalił. Okazał się strzałem w
dziesiątkę. Może też i dlatego, że mam tu
piekarzy z kraju.
- Ostatnim
Pana pomysłem była polska dyskoteka…
- Założyłem ja dwa lata temu, też na
życzenie naszych kawiarnianych klientów. To też był
udany pomysł. Dyskoteka okazała się potrzebna. Młodzi
chętnie do niej zaglądają. Gramy dla nich przeważnie
muzykę młodzieżową. Dyskoteka pracuje w piątki,
soboty i niedziele. Naszymi klientami są w 80 proc. Polacy. Ostatnio,
coraz częściej, przychodzą też do nas Grecy. Są
to najczęściej znajomi i przyjaciele tutejszych Polaków.
- Ateńska
Polonia jest dziś zorganizowana. Pan
też próbował wcześniej działać polonijnie?
- Mogę powiedzieć, że nawet mocno zaangażowałem
się w działalność społeczną
wśród rodaków. Myślałem, że jest to
najlepsza droga do promocji całej Polonii w środowisku greckim.
Przeliczyłem się jednak trochę i zawiodłem. Nasi
rodacy zbyt często podkreślali swoją wielkość
i zadzierali nosa. Taka atmosfera nie bardzo mi odpowiadała.
Postanowiłem więc zająć się własnym
biznesem.
- Czy
myśli Pan o dalszym rozkręcaniu swojej firmy?
- Mam nawet kilka pomysłów, ale z ich realizacją jeszcze
poczekam. Być może będzie to izba zakopiańska z
regionalną kuchnią i muzyką… Zobaczymy.
Rozmawiał Leszek Wątróbski
Goniec (7-13.04.2006)
do góry
| |


|