Grecko-polski net   
  gr-pl.net                               WIADOMOSCI - INFORMACJE - POLONIA GRECKA       
                                                          
Autor: Janina M. (Jeta0)          Kontakt:  janina.gr.pl@gmail.com

Home ] Up ] Ludziom wystarczy szarosc... ] Wspolczesna diaspora polska ] Polacy w Grecji ] Rady i wskazowki ] Wielkanoc w Grecji ] Pascha na Eginie ] Marszalkowska-Ermu ] Slowa klucze ] Od rzeczy do rzeczy ] Filozofia od kuchni ] Viva El Greco! ] Zaciagnac osla przed oltarz ] Rodos ] Kawalerowie Rodyjscy ] Tlepolemos i H. Dendritis ] Oblubienica Heliosa ] Achaja ] Narodziny Bizancjum ] Pokonujac mosty ] Chios - Mesta ] Kreta - Heraklion ] Nigdy dokladnie nie ... ] Rodacy z Lamii ] Polscy jezuici w Atenach ] [ Polski biznes w Atenach ] Malarstwo z zycia... ] Polscy tworcy z Aten ] Budowanie przyjazni ] Santorini - Szkola Polska ] CEZiA ] Polacy z Chanii ] List gr. anarchisty ] Rozruchy w Grecji ] Uklad Schengen ] Ciekawe linki ] Polonia grecka ] H paramonh twn Xristougennwn ]

 

Koncerty:
           
- informacje >>
        
- zdj. i wideo >>

Wystawy>>

  
Teatr >>
       - zdj. i wideo >> 

j0289897.jpg (24450 bytes)Wykłady>>


Radio i 
telewizja>>



4
.
Polski biznes w Atenach
Rozmowa z Jarosławem Chuchrakiem - właścicielem polskiego sklepu, kawiarni 
                                                                  dyskoteki w Atenach


-
Kiedy i dlaczego wyjechał Pan z Polski?
- Do Grecji przyjechałem w roku 1990. Z kraju wyjechałem w wieku dwudziestu lat, chyba z  ciekawości świata i trochę pod wpływem opowiadań znajomych, którzy przyjechali do Aten kilka lat wcześniej. Moja decyzja związana była również z młodzieńczymi marzeniami: podbicia całego świata.
-
Czy Pana oczekiwania spełniły się?
- Nie wiem, czy jest takie miejsce na świecie, które może usatysfakcjonować kogokolwiek w stu procentach. Tak jest i tutaj. Nadal nie mogę do końca powiedzieć, czy mam tu jeszcze źle, czy już dobrze. Wszystko zależy bowiem od tego, czego się od samego siebie i swojego życia oczekuje. Na pewno jednak mogę z całą stanowczością powiedzieć, że nie jest tu najgorzej.
-
Jakie były Pana początki w Grecji?
- Było naprawdę trudno. Bariera językowa uniemożliwiała mi normalną pracę i szybkie wejście 
w tamtejsze środowisko. Zrozumiałem wówczas, że bez szybkiej nauki greckiego będzie mi tam zawsze ciężko. Tak teżi było. Kiedy pokonałem barierę językową, poznałem wielu nowych ludzi
i otworzyły się przede mną kolejne możliwości. 
-
Czy znalezienie dobrej pracy było trudne?
- Początkowo bywało bardzo różnie. Często nie starczało nawet do pierwszego. Praca raz była, a raz nie, podobnie jak i mieszkanie. Tak było przez ponad rok. Zastanawiałem się wówczas często, czy dam radę, czy wytrzymam jeszcze, czy może poddać się i wrócić  następnego dnia do Polski. Bywało, że trzy razy dziennie zmieniałem decyzje o swoich planach na przyszłość. Takie wątpliwości dręczyły mnie przez dłuższy czas. To był dla mnie naprawdę trudny okres.
-
Panu się jednak udało. Ma Pan dziś nieźle prosperujący biznes…
- Właściwie to od zawsze wiedziałem, że chcę pracować wyłącznie dla siebie. Jedyną barierę, jaką musiałem tam pokonać, aby założyć własną firmę, to była oficjalna legalizacja pobytu w Grecji. A były to czasy, kiedy Polska nie była jeszcze w Unii Europejskiej. Kawiarnię udało mi się założyć dopiero na przełomie lat 1998 i 1999.
-
Dlaczego założył Pan polską kawiarnię?
- Przez sentyment do mojego ojczystego kraju. Nazwałem ją "Ivo" - od imienia mojej byłej żony. Chciałem udowodnić również Grekom, że my, Polacy, też coś potrafimy i nie jesteśmy krajem Trzeciego Świata, o co nas tam czasem posądzali. Pomysł się szybko sprawdził. Kawiarnia szybko stanęła na nogi. 
-
Potem był pomysł na "Szarlotkę"?
- Bywalcy naszej kawiarni zaczęli mnie namawiać do wypieku polskich ciastek. Tu, w Atenach, nigdzie nie można było np. zjeść polskiej szarlotki - prawdziwego ciastka z jabłek. Założyłem więc ciastkarnię o nazwie "Szarlotka" z własnym wypiekiem. Pomysł wypalił. Okazał się strzałem w dziesiątkę. Może też i dlatego, że mam tu piekarzy z kraju.
-
Ostatnim Pana pomysłem była polska dyskoteka…
- Założyłem ja dwa lata temu, też 
na życzenie naszych kawiarnianych klientów. To też był udany pomysł. Dyskoteka okazała się potrzebna. Młodzi chętnie do niej zaglądają. Gramy dla nich przeważnie muzykę młodzieżową. Dyskoteka pracuje w piątki, soboty i niedziele. Naszymi klientami są w 80 proc. Polacy. Ostatnio, coraz częściej, przychodzą też do nas Grecy. Są to najczęściej znajomi i przyjaciele tutejszych Polaków. 
-
Ateńska Polonia jest dziś zorganizowana.  Pan też próbował wcześniej działać polonijnie?
- Mogę powiedzieć, że nawet mocno zaangażowałem się w działalność 
społeczną wśród rodaków. Myślałem, że jest to najlepsza droga do promocji całej Polonii w środowisku greckim. Przeliczyłem się jednak trochę i zawiodłem. Nasi rodacy zbyt często podkreślali swoją wielkość
i zadzierali nosa. Taka atmosfera nie bardzo mi odpowiadała. Postanowiłem więc zająć się własnym biznesem. 
-
Czy myśli Pan o dalszym rozkręcaniu swojej firmy? 
- Mam nawet kilka pomysłów, ale z ich realizacją jeszcze poczekam. Być może będzie to izba zakopiańska z regionalną kuchnią i muzyką… Zobaczymy.

Rozmawiał  Leszek Wątróbski   
Goniec
(7-13.04.2006)                                                                                                                                        do góry

 
 





           Program FrontPage. Wyszukiwarka Microsoft Explorer, Mozilla Firefox i Google Chrome - rozdzielczość 1280x1024