13.
„Badania
nad współczesną diasporą polską”
- rozmowa
z prof. dr Jackiem Leońskim,
dyrektorem Ośrodka Studiów i
Badań Polonijnych Uniwersytetu Szczecińskiego
- Pojęcia “Polska” i “Polonia”
nie są jednoznaczne, nie ma przecież jednej Polski i jednej
Polonii...
-
Terminy te mają wiele znaczeń. Znaczenia te są zaś zróżnicowane społecznie
i kulturowo.
A kiedy jeszcze wydzielimy jako odrębną sferę “świat polityki”, to terminy te są wieloznaczne
także i politycznie. Możemy więc wówczas mówić o “dozwolonych”
i “niedozwolonych”
sposobach zachowania się w konkretnych środowiskach polonijnych, “możliwych”
i “niemożliwych”
sposobach mówienia o Polsce, i w związku z tym o
“takich” lub “innych” obrazach Polonii.
Często uważamy też, albo nam
się tak wydaje, że my Polacy
mamy poczucie wspólnoty
przekonań,
niezależnie od tego
czy mieszkamy w kraju, czy też na obczyźnie. Symbole, którymi się posługujemy, wydają się
nam powszechnie znane, zrozumiałe
i czytelne. Odbieramy je jako coś naturalnego, a więc jedynie słusznego.
Zapominamy jednak o ich zmienności historycznej,
społecznej i kulturowej.
Czy np. widok białego orła w koronie budzi jednakowe skojarzenia i jednakowe myślenie u
Amerykanina polskiego pochodzenia w trzecim lub czwartym pokoleniu, Ślązaka, który wyjechał
w latach osiemdziesiątych do Niemiec, polskiego misjonarza w Afryce czy studenta z Polski
wyjeżdżającego latem do zachodniej Europy na zarobek? A jakie skojarzenia budzi ten orzeł u
polskiego urzędnika, osiemdziesięcioletniego staruszka wychowanego w Polsce międzywojennej, polskiego komunisty, polskiego
kosmopolity (tzw. „Europejczyka”) czy polskiego bezdomnego i bezrobotnego? Biały orzeł w
koronie wydaje się być uniwersalnym symbolem Polski, ale jakiej?
- Nadal też spoglądamy na otaczający nas świat, dzieląc go na “nasz” i “innych”...
- Warto zatem udzielić sobie odpowiedzi na pytanie: na czym
polega różnica między “nami” a “innymi”? Należy się zastanowić kto jest “swój”, a kto jest “obcy”?.
Odpowiedzi na te pytania będą ważne poznawczo z punktu widzenia relacji Polska – Polonia.
- Polacy i osoby polskiego pochodzenia mieszkający poza
krajem należą od dawna do różnych kultur...
- Można tu mówić o: kulturze kraju ich przebywania, kulturze polskiej i
kulturze polonijnej. Trzeba jednak pamiętać, że każda z wymienionych sfer kultury jest zróżnicowana
społecznie, a więc można tu mówić o kulturach: kraju przebywania, kulturach polskich i kulturach
polonijnych.
Inna jest więc kultura południa i północy Francji czy Śląska Cieszyńskiego (Zaolzia), a
inna w Pradze. Także świat kultury polskiej da się choćby wyrazić w istnieniu trzech różnych
historii Polski: warszawskiej, krakowskiej i poznańskiej; czy też
w wyodrębnianej przez
etnografów i socjologów kulturze pańskiej i kulturze chłopskiej lub kulturze inteligenckiej i
kulturze robotniczej. I wreszcie już, spoglądając potocznie, możemy dostrzec różne kultury
polonijne: kulturę tzw. starej emigracji, kulturę emigracji zarobkowej, kulturę emigracji
politycznej, kulturę różnych pokoleń Polonii.
Wyodrębniając te trzy rodzaje kultur (kraju przebywania, polską i polonijną) należy także
zauważyć, że poszczególne jednostki, czy grupy społeczne uczestniczą w nich w niejednakowym
stopniu. Ktoś może być bardziej zaangażowany w kulturę kraju przebywania (np. amerykańską),
inny będzie się bardziej identyfi kować z kulturą polonijną (np. politycznej emigracji londyńskiej),
wreszcie trzecia osoba będzie się identyfi kować najbardziej z kulturą polską (np. polską kulturą
religijną). Istnieje zatem wiele kulturowych i społecznych pomysłów patrzenia się na życie,
na świat i na innych.
- Najczęściej też świat własnej kultury stanowi punkt odniesienia i oceny innych...
- Siła identyfikacji z którymś z wyodrębnionych
typów kultur będzie decydować o relacji “my” – “oni”, także jeśli będziemy się na to
patrzeć w kategoriach relacji Polska – Polonia. Dla robotnika polskiego pochodzenia, np.
w Londynie, Polak w kraju może być gorszy, bo jest biedniejszy, ma gorsze auto i nie mieszka
w supertechnicznie wyposażonym mieszkaniu. Dla Polaka z Warszawy Polonus mieszkający
w Rosji (np. w Sankt-Petersburgu) jest gorszy, bo mieszka na wschodzie, a mieszkanie tam “z
natury rzeczy” jest czymś gorszym. Wreszcie polski autochton, działacz polskiej organizacji,
zamieszkujący na Śląsku Cieszyńskim w Czechach uważa, że jest większym patriotą niż
Polacy mieszkający w Polsce. To tylko niektóre z możliwych sytuacji.
Siła identyfikacji z określonym rodzajem kultury rodzi pytanie o
centrum i peryferie przynależności kulturowej. W związku
z tym można się zastanowić, co i dla kogo jest
centrum kulturowym, a co jest peryferialne. Czy Polska jest centrum czy peryferią, czy kultura polonijna
jest jednym lub drugim, czy wreszcie kultura kraju przebywania pełni funkcję jedną lub drugą.
- Inną ważną kwestią jest tu także problem etniczności i
wielokulturowości....
- Istnieje pogląd, że grupy kulturowe, a takimi przecież
są również grupy polonijne, nie mogą być jednoznacznie powiązane z jakimiś konkretnymi
cechami kultury. Społeczna zaś i geograficzna izolacja nie mogą być traktowane jako
podstawowy czynnik utrzymujący trwanie kulturowej różnorodności. Jak pisze Janusz
Mucha, “podział na wyraźne grupy etniczne nie opiera się więc na braku społecznej
ruchliwości, kontaktów, przepływu informacji. Opiera się on na procesach wyłączania z
grupy
i włączania do grupy. “Grupy etniczne są kategoriami wynikającymi z przypisywania,
samoprzypisywania i samoidentyfikowania się, działających podmiotów. Są one
kategoriami organizowania przez ludzi interakcji w obrębie grupy i między grupami.
Tak jest w przypadku Polonii, gdzie różne jej grupy mogą być
określane jako Polonia lub jako nie – Polonia, w zależności od tego, jak są przypisywane przez
innych, a jak przez swoich. Zależy to również od tego jak wyglądają procesy samoprzypisywania i
samoidentyfi kowania. I tu też może być cały splot różnych sytuacji. Najbardziej ważne jest w tym jednak
to, “jak członkowie istniejącej już grupy defi niują to, co ich łączy i to,
co ich oddziela od innych, oraz to jak defi niują oni granice między “swoimi”
a “obcymi i w jaki wreszcie sposób działaniami podtrzymują, a czasami przekraczają te
granice”.
W praktyce, często mamy do czynienia z sytuacją, że np. Francuz, Rosjanin, Amerykanin
czy Brazylijczyk polskiego pochodzenia w trzecim czy czwartym pokoleniu nie przechodzi
już “etnicznej socjalizacji”, posiada zaś swą etniczną tożsamość. Wynika ona z realnego
związku pomiędzy tą osobą a jej przodkami, którzy podzielali podobne normy i wartości
kulturowe.
Ta więź z przodkami ma charakter symboliczny i często jest narzucana członkom
grupy z zewnątrz i nie pozwala im na zapomnienie o ich przynależności etnicznej.
Poprzez też system symboli więź społeczna z przodkami może być podtrzymywana zarówno
przez grupy polonijne jak i grupy mieszkające w kraju pochodzenia. Przypisywanie etniczności, w
tym przypadku polskości, jest udziałem różnych osób i instytucji: działaczy
polonijnych, polityków, organizacji religijnych, szkół. Klasyfi kują oni, określają i przypisują symbole etniczności,
często w sposób przypadkowy i arbitralny, nie pozbawiony elementów stereotypowego
myślenia.
- Symbole te to m.in. język i zwyczaje...
- Symbole te to chociażby: język, bohaterowie grupy, jedzenie, zwyczaje, terytorium, śpiewane
piosenki itp. Grupy akceptują te symbole, następnie przyswajają i wreszcie zaczynają
uważać za swoje. Stąd też tyle nieporozumień w określaniu polskości i polonijności. Należy
zaś pamiętać, że w sytuacji wielokulturowości, czy obcej kultury dominującej, poznawanie
i objaśnianie innych kultur jest nieuchronnie samoobjaśnianiem się nas samych.
- Język jest tu chyba jednak najważniejszy?
- To samo słowo, wypowiedziane przez różnych ludzi może mieć różne konteksty, a
co za tym idzie różne znaczenia. Ważne jest zatem ustalenie tych znaczeń. Jest to podstawa
procesu komunikacji między różnymi grupami Polaków i osób polskiego pochodzenia. To
samo słowo, np. “Polak”, “Polonia”, “wolność”, “sprawiedliwość”, “Amerykanin”, “Rosjanin” itd.,
ze względu na rozmaite konteksty i znaczenia może stać się źródłem nieporozumień i
rozmijania się kanałów komunikacyjnych. Zatem język relacji Polska – Polonia powinien
być językiem porównywalnym.
Nie można również pominąć ważnego, z punktu widzenia relacji Polska – Polonia,
procesu globalizacji. Proces globalizacji ma charakter ponadnarodowy. Należy jednak
także pamiętać, że obok globalizacji występuje jeszcze zjawisko, które można nazwać
transnarodowością. Zjawisko to ma charakter ponadkulturowy, jego zakres ma
jednak bardziej ograniczony zasięg niż globalizacja. O ile bowiem procesy globalne są niezależne
od konkretnych terytoriów narodowych, o tyle transnarodowość jest zawsze zakotwiczona
w jakimś kontekście narodowym i go nie przekracza.
Zarówno globalizacja, jak i transnarodowość zapowiadają w wymiarze kulturowym odejście
od tradycyjnego podziału “centrum” – “peryferie”. Następuje deterytorializacja kultur i coraz
częściej tożsamość grup etnicznych jest odtwarzana w różnych warunkach kulturowych
i społecznych na nowym terytorium.
- Powstają więc swoistego rodzaju etnokrajobrazy...
- ...w których tożsamość zespołowa jest odtwarzana w ten sposób, iż nasyca się
ona na nowym terenie nowymi symbolami i wartościami zastanej tam kultury rodzimej i
innych etnokrajobrazów. Coraz częściej zatem można mówić nie tyle o polskiej, włoskiej, chińskiej, czy też innej
jeszcze diasporze, ale narodach poza rodzinną ziemią. Wśród badaczy wyraża się to w
podejmowaniu takich tematów, jak “karaibizacja” Nowego Jorku, “latynizacja” San Francisco, czy
badaniu społeczności Turków lub Polaków we współczesnych Niemczech. Procesy, o których
tutaj rozmawiamy dotyczą w dużym stopniu i Polaków w kraju, i tych wszystkich, których
możemy, używając tradycyjnej nazwy, określić Polonią czy polską diasporą.
- Jak więc w tej przestrzeni istniejemy kulturowo jako naród?
- Szczególnego znaczenia nabiera tu odpowiedź na to pytanie w kontekście wejścia
Polski do Unii Europejskiej. Często bowiem powtarzany od 1989 roku slogan: Polska
wchodzi do Europy - domaga się wnikliwej analizy i to analizy uwzględniającej obecność
Polaków i osób polskiego pochodzenia na terenie innych państw. Nie można mówić
o polskiej kulturze narodowej i jej miejscu w Europie i na świecie bez uwzględnienia
faktu istnienia Polonii, bez polskich etnokrajobrazów. Nie zrozumiemy też w pełni
polskiej kultury na świecie i w Polsce, jeśli zapomnimy o zjawiskach wielokulturowości i
etniczności, uniwersalizmie oraz o globalizacji i transnarodowości.
Czasem też warto odbić się w lustrze polskich etnokrajobrazów
na obczyźnie i dostrzec w nich procesy, które zaczynają być obecne w naszym codziennym
życiu we współczesnej Polsce. Przecież to emigranci z kraju pierwsi musieli się
zetknąć ze zjawiskami kultury masowej, liberalnej ekonomii czy doświadczyć procesów
jednoczącej się Europy. Warto studiować drogi życiowe polskich emigrantów, by uczyć się z nich
nowych zachowań i postaw, by uniknąć “wpadek” i nieudanych wyborów. Jednocześnie warto
sycić polskie etnokrajobrazy elementami kultury polskiej, by stała się ona znana
członkom innych narodowych kultur i innych etnokrajobrazów.
- Uczmy się więc jedni od drugich i szanujmy się. Polacy z kraju i zagranicy są
coraz bardziej do siebie podobni. Dziękuję też za rozmowę.