
Zaciągnąć osła przed ołtarz
J
Są takie książki, których czytać nie musimy, bo nie ma ich w kanonie szkolnych lektur
obowiązkowych, ale przeczytać je naprawdę warto! Niewątpliwie do takich pozycji należy
Kobieta – geografia intymna Natalie Anger. Według mnie i jednej z wielu pochlebnych recenzji, którą pozwolę sobie zacytować, pani Anger stworzyła jedną z najciekawszych, najbardziej radosnych i świeżych wizji kobiecości, jakie kiedykolwiek powstały. Autorka przytacza i rozważa między innymi koronne założenia psychologii ewolucyjnej.
1. Mężczyzn cechuje większa swoboda, mniejsza wstrzemięźliwość seksualna niż kobiety.
2. Kobiety są z natury bardziej zainteresowane stabilnymi związkami.
3. Kobiety z natury czują pociąg do zamożnych mężczyzn o wysokiej pozycji społecznej.
4. Mężczyźni z natury czują pociąg do młodości i urody.
5. Nasze zasadnicze upodobania i pragnienia – wykute w odległej przeszłości, co najmniej sto
tysięcy lat temu, […] epoka kamienna – od tamtej pory nie uległy istotnym zmianom
i prawdopodobnie nie zmienią się w przyszłości.1
Czy naprawdę tak jest? Dla mnie – i tak, i nie, bo kobieta zmienną jest. I bardzo mi się ta zmienność podoba! A jeszcze bardziej podoba mi się, że każda z moich przyjaciółek mogłaby o powyższych pięciu punktach wypowiedzieć się inaczej!!!
Punkt pierwszy. Przykład – przypadek pewnego inżyniera budowlanego z Thesalonik.
Rzeczony był odpowiedzialny za rozbudowę infrastruktury dróg, w związku z czym dużo podróżował i jeszcze więcej romansował. U szczytu swej kariery – zawodowej czy łóżkowej, nie wnikam, miał przyjaciółkę na każdy dzień tygodnia w każdej delegacji. Albo historia eksportu kurczaków do Dubaju, gdzie przed laty pracował mój ulubieniec. Znajoma znajomej, właścicielka fermy, dowiedziawszy się o tym i wprosiwszy się na kolację spytała mnie o ulubione danie mojego przyjaciela. Sądziłam, że ona chce te kurczaki serwować w Dubaju, a nie w moim ogródku! Wystarczyło zadzwonić do niego do biura, a nie prosić
o telefon domowy!!! Biedak wykazał się dyplomacją i uratował skórę, nie idąc na kolację z eksporterką kurczaków. Po trzech latach przyznał mi się, że nie chciał podzielić losu kurczaków, a poza tym wiedział, że osobiście nadziałabym go na rożen, nucąc wierszyk Williama James’a
[…] mężczyźni liczni,
Zawsze są poligamiczni,
[…] kobiety śliczne,
zawsze są monogamiczne.2
Punkt drugi – stosunek do stałych związków. W dzisiejszych czasach stałe to są 30-letnie kredyty mieszkaniowe w bankach – niestety. Idę dziś ulicą i myślę o liście zakupów –
arbuz, środek na komary, karta do telefonu – kiedy nagle zatrzymuje się przed moim nosem
samochód.
- Przepraszam, nie zdarza mi się zaczepiać nieznajomych na ulicy, ale nie mogłem się powstrzymać. Kiedy panią zobaczyłem po prostu musiałem zawrócić!
- I zapytać o drogę? – udałam niewiniątko.
- Szczerze mówiąc, nie i proszę mi wybaczyć śmiałość, ale pani mi się podoba.
- Dziękuję za komplement. Powtórzę mojemu mężowi – przyszło mi do głowy, że tak nie wdając się
w zbędną dyskusję pozbędę się Don Juana, ale gdzie tam.
- A ja jestem żonaty, ale w życiu trzeba wykorzystywać nadarzające się okazje. Po prostu nie mogłem się oprzeć.
Dałam sobie spokój z dyplomacją, widząc, że jest w tym wypadku nieskuteczna. Grek udawał Greka, ale w końcu trzecia fala upałów w tym roku, to jeszcze nie powód, żebym postradała zmysły i wsiadła do samochodu nieznajomego. Asertywnie odpowiedziałam:
- Widzi pan, chyba się nie zrozumieliśmy, ja mogłabym dać się zaprosić na kawę, ale nie chcę i proszę to uszanować.
Nieznajomy obdarzył mnie wizytówką i czarującym uśmiechem, ale nic nie wskórał, poza tym, że dostarczył mi kolejnego materiału w kwestii męskiego podejścia do stałych związków.
Swego czasu przyjaciel mojego ulubieńca rzucił tak „od niechcenia” za plecami „nieświadomego”:
- Zaciągnij osła przed ołtarz!
Ach, ta męska solidarność! Tak czy siak, rzeczony osioł nadal wałęsa się wolny po łące i obgryza leniwie kwiatki, choć ani myślę mu odpuścić. Oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy, jak podsumowały nas swatki. Kredyt mieszkaniowy mamy z głowy – mieszkanie po rodzicach i domek na wyspie, a do tego samochód. Niestety promocja obejmuje też mamusię i dwóch starszych braci – kawalera i rozwodnika.
- A niech tam! Biorę z całym inwentarzem – zażartowałam wczoraj w Pankrati do Sofiji.
W Sofiji najbardziej lubię, że nie daje się sterroryzować żadnym kanonom i modom. Jest w wieku balzakowskim i nic sobie z tego nie robi! Wcale nie stara się ukryć, ani lat, ani kilogramów, a do tego zawsze jest się uśmiecha. Zakochawszy się przed laty, wydała tomik poezji, a on mimo wszystko ją porzucił. Nie czuł się gotów na poważny związek i nie poznał się na poezji. Zadzwonił po latach – i po rozwodzie – żeby zaprosić Sofiję na kawę. Nigdy się jednak nie spotkali, bo Sofija w ostatniej chwili zdecydowała się zostać w domu. Chyba nigdy mu nie wybaczyła, że ją porzucił, a ona czekała na niego przez te wszystkie lata… Dziś żałuje tylko jednego, że nie będzie już miała dzieci.
Ponad rok nie widziałam Sofiji. Wyjechała z Warszawy nagle i bez pożegnania, ktoś mi potem powiedział, że jest w Kalifornii.
- Nie wiesz, co z naszym ambasadorem z Bejrutu? – spytała mnie nagle.
- Rozwiódł się i wrócił do ministerstwa.
- I co teraz? – spytała jakbym nie wiedziała, co obie miałyśmy na myśli.
- Udaj głupią – ulubiona rada moich greckich przyjaciółek. – Niby miałaś sprawę w okolicy.
- A jak mnie wypędzi? – spytała Sofija znad pucharka lodów, potrząsając bransoletką.
- Nie gadaj głupstw!
Nie wiem, co zrobi Sofija, ale wiem, między innymi z własnego doświadczenia, że nie takie numery się robiło w ministerstwie
J. A w takich sprawach ministerstwo nie oponuje…
Punkt trzeci – zamożni mężczyźni o wysokiej pozycji społecznej (jak dla mnie koniecznie szpakowaci z brązowymi oczami – choć oczywiście o gustach się nie dyskutuje). Zbadałam za i przeciw, a raczej przeciw, zaś obecnie jestem – za. Niedawno poszłam na występ pewnego tancerza, którego znałam bliżej przed laty. Przystojny, utalentowany, próżny i bez grosza przy duszy – tak, jak go zapamiętałam. Puenta: Sofija i ja zostajemy
przy szpakowatych urzędnikach państwowych w ministerstwie, ale moja
przyjaciółka prawniczka właśnie się durzy w młodym Włochu bez zawodu
i wykształcenia. Fajny dzieciak i skoro jej się podoba, to zaprosiłam ich na
kolację. Inna znajoma prowadzi własny interes, a jej od lat bezrobotny konkubent prowadzi dom – sprząta, gotuje, niańczy dwa psy i raz w tygodniu gra w kręgle. Zaprzyjaźniona pani dyrektor spotyka się ostatnio ze świeżo upieczonym maturzystą, a utalentowana dziennikarka wzięła sobie na wychowanie kanadyjskiego mizoginistę z fretką o imieniu – Staszek. Tak też można. Tak czy siak, jedyny kłopot jest z niewykastrowaną fretką, która pozostawia nieprzyjemny zapach w mieszkaniu.
Punkt czwarty – krótki i klarowny, bo o męskim pociągu do młodości i natury. Dla mnie nie wymaga komentarza.
Punkt piąty – niezmienność upodobań i pragnień. Odsyłam do dwóch interesujących i pouczających pozycji: Georg Baudler
Bóg i kobieta. Historia przemocy, seksualizmu i religii oraz słynna trylogia Desmonda Morrisa –
Naga małpa, Ludzkie zoo i Zachowania intymne. W ten sposób poznawszy antropologiczno-historyczno-religijne uwarunkowania możemy wzbogacić naszą wiedzę o nas samych
i drzemiących w nas instynktach oraz popędach, dochodząc jednocześnie do wniosku, że
to my i nasze fantazje, tworzymy owoce ewolucji.3 3 to my i nasze fantazje, tworzymy owoce ewolucji.3
Więc czego chcą kobiety? Żadna z nas nie może się wypowiadać w imieniu wszystkich kobiet, a nawet więcej niż jednej, ale doprawdy spróbuję zaryzykować szalone przypuszczenie, że najgłębiej
i najbardziej powszechnie pragniemy równorzędności emocjonalnej. Pragnienie to nie mija, aczkolwiek czasem hibernuje pod presją, a ograniczenia środowiska i kultury wypaczają je tak, że zaczyna wyglądać na swoje przeciwieństwo. Dążenie do wolności jest wrodzone. To ostateczny przejaw samolubstwa, dlatego z pewnością przetrwa.
Kiedy inteligentne, wykształcone kobiety, na przykład wielkie powieściopisarki przeszłości, opisywały mężczyzn swoich marzeń, ucieleśniały marzenia wielu z nas, gdyż byli to mężczyźni, którzy kochali kobiety silne oraz inteligentne i nie chcieli partnerek wytrzebionych intelektualnie i
uczuciowo. Żadna z nas nie może się wypowiadać w imieniu wszystkich kobiet, a nawet więcej niż jednej, ale doprawdy spróbuję zaryzykować szalone przypuszczenie, że najgłębiej
i najbardziej powszechnie pragniemy równorzędności emocjonalnej. Pragnienie to nie mija, aczkolwiek czasem hibernuje pod presją, a ograniczenia środowiska i kultury wypaczają je tak, że zaczyna wyglądać na swoje przeciwieństwo. Dążenie do wolności jest wrodzone. To ostateczny przejaw samolubstwa, dlatego z pewnością przetrwa.
Kiedy inteligentne, wykształcone kobiety, na przykład wielkie powieściopisarki przeszłości, opisywały mężczyzn swoich marzeń, ucieleśniały marzenia wielu z nas, gdyż byli to mężczyźni, którzy kochali kobiety silne oraz inteligentne i nie chcieli partnerek wytrzebionych intelektualnie i
uczuciowo.4
Na koniec pozwolę sobie na niedyplomatycznie osobistą dedykację. Dedykuję ten cytat i felieton ku przemyśleniu mojemu ukochanemu osłowi oraz innym osłom i oślicom
J.
Barbara Dalecka
wybór zdj. i klipów - Jeta0
1 Natalie Anger, Kobieta – geografia
intymna, s. 381-382, Prószyński i S-ka, Warszawa 1997.
2 Tamże s. 381.
3 Tamże s. 414.
4 Tamże s. 413.
-------------------------------------------------------------------------------------
PS. Pani Barbara udziela
korepetycji z
języka greckiego, angielskiego i polskiego >>
tel. 697 166 37 00
>>do góry
>>artykuły i opinie
>>home